Blog

Pseudonimizacja i ochrona danych · 10 marca 2026 · 5 min

Co widzi model, gdy dostaje akta po pseudonimizacji

Pytanie, które słyszymy najczęściej: co dokładnie widzi model, kiedy analizuje moją sprawę? Odpowiadamy wprost — łącznie z tym, że etap analizy dzieje się w chmurze.

Autor: Adam Parszewski

„Co dokładnie widzi model, kiedy analizuje moją sprawę?” — to pytanie pada niemal na każdej pierwszej rozmowie. Zasługuje na odpowiedź konkretną, nie ogólnikową.

Co zostaje w tekście

Daty, nazwy instytucji i sygnatury spraw zostają bez zmian — to treść merytoryczna opinii, nie dane do ukrycia, a bez nich model nie zrozumiałby kontekstu sprawy. Usunięcie ich „na wszelki wypadek” nie zwiększyłoby bezpieczeństwa, za to obniżyłoby jakość analizy bez żadnego realnego zysku.

Co znika

Każda wykryta osoba — badany, lekarz, biegły, sędzia, prokurator — dostaje anonimowe oznaczenie, niezależnie od pełnionej roli. To celowe uproszczenie: nikt nie decyduje ręcznie, kto jest „na tyle ważny”, żeby go ukryć, więc nikt nie zostaje pominięty jako rzekomo nieistotny.

Jedna bramka pilnuje dokładnie wysyłanych znaków

Zanim jakikolwiek fragment trafi do modelu, przechodzi przez bramkę porównującą dokładną treść pakietu z tym, co zostało wcześniej zatwierdzone. Kliknięcie „wyślij” na ekranie samo w sobie nie jest autoryzacją — decyduje porównanie treści, nie interfejs.

Bądźmy szczerzy: to nadal chmura

Etap analizy merytorycznej korzysta z modelu działającego w chmurze, na jednym zatwierdzonym hoście — nie z lokalnego modelu na sprzęcie biurowym. Mówimy to wprost, bo klient, który o to zapyta, zasługuje na dokładną odpowiedź, a nie na wrażenie, że „wszystko zostaje w budynku”. To, co faktycznie zostaje w budynku, to dane identyfikujące — tekst, który wychodzi dalej, jest już ich pozbawiony.

Zobacz architekturę agenta opinii →

Powiązana usługa

Zajmujemy się tym na co dzień: pseudonimizacja akt

Jeśli temat z tego artykułu Cię dotyczy — sprawdź, jak dokładnie to działa.

Zobacz usługę: Pseudonimizacja akt